Z wizytą w Buku

     Do tej pory dzieci ze Szkoły w Buku znałam tylko z listów i zdjęć wysłanych przez ich wychowawczynię Panią Justynę, a dziś mogłam je poznać osobiście. Nie ukrywam dużo o nich myślałam w ciągu tych kilku miesięcy, czytałam ich listy, propozycje opowiadań, widziałam rysunki, potem recenzje napisanej już książki, każde z nich troszkę z siebie w takiej recenzji zawarło.

          Przywitały mnie piękne i radosne dzieci, otwarte, odzywające się bez oporów, niektóre cichsze, ale gotowe w każdej chwili do kontaktu, skupione, widać, że czuły się w klasie na swoim miejscu i bezpiecznie. Wszystko to na pewno zasługa Pani Wychowawczyni i jej podejścia do dzieci, w końcu prowadzi te dzieci od początku ich szkolnej kariery, od sześciolatka, bo ta klasa właśnie w tym wieku zaczynała naukę. I serdecznej asystentki, która pomaga we wszystkich przedsięwzięciach i ma świetne pomysły.

        Na spotkanie przybyli też rodzice. Wręczyłam dzieciom książki, poopowiadałam różne rzeczy o tym jak powstaje książka, włącznie z technicznymi ciekawostkami, skąd się biorą pomysły na książki, jak wygląda pisanie i jak bardzo jest czasem terapeutyczne, bo człowiek odpływa w świat wyobraźni, a zarazem jak mocno treści pojawiających się książek związane są z własnymi przemyśleniami i odkryciami. Takie własne przemiany motywują, żeby te odkrycia przełożyć na język dziecięcy i przekazać w formie opowiadania. Z uwagą na to, by „dydaktyka” nie wypływała za mocno i nie zniechęcała nachalnością.

        Mam nadzieję, że dzieci z Buku zachowają swoją dziecięcą radość we wszystkich nadchodzących latach, będą ufnie patrzyły w przyszłość i organizowały lepszy świat do życia dla siebie i swoich następców. Szkoła w Buku


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.