Autorka książek dla dzieci i dorosłych

Wstrętna bransoletka! Nie umiesz rysować!

Czy dziewczynka nadal będzie radośnie się rozwijać stawiając sobie coraz większe wymagania, zadowolona z siebie i z efektów swojego działania?  

Kiedy doświadczy krytyki i wyśmiewania, które wypełnią jej umysł negatywnymi opiniami o sobie? Te nieprawdziwe negatywne opinie wrosną w umysł i wkrótce zostaną uznane przez dziewczynkę za własne, zasłużone przekonania na swój temat. Bo jak dziecko ma odróżnić pomocną krytykę od głupiego negatywizmu? Słuszne uwagi od lękowego szukania dziury w całym? Skąd ma wziąć odporność na dokuczanie i wyśmiewanie?

My, dorośli, też kiedyś byliśmy dziećmi. Dopiero teraz, na terapii, uczymy się, że złe opinie o sobie nie są naszymi opiniami! Trudno nam w to uwierzyć, przecież od zawsze wiemy o sobie te różne okropne rzeczy. Tak, od małego krytykowano nas i ośmieszano lub przeciwnie, usuwano pyłki sprzed stóp i nie stawiano żadnych wymagań, więc teraz czujemy się wadliwi i nie radzimy sobie z codziennymi życiowymi zadaniami. Dajemy sobie skakać innym po głowie lub szukamy złudnej siły w arogancji i złości.

Nasza bohaterka spędza wakacje na wsi z rodziną. Uwielbia swego 3 lata starszego kuzyna i chodzi za nim krok w krok, jest mu całkowicie podporządkowana, więc on często się z nią bawi w swoje ulubione gry.

Pewnego dnia przyjeżdża w odwiedziny rówieśniczka chłopca, koleżanka z klasy. Chce bawić się sama z ulubionym kolegą i zamierza być jedyną gwiazdą zbierającą uwagę wszystkich dookoła. Dostrzega w małej dziewczynce konkurentkę. Zaczyna się prześladowanie. Nie bawimy się z nią! Głupia jesteś i za mała, żeby się z nami kąpać w jeziorze! Co ty masz na ręku? Jaka wstrętna bransoletka!

Zasmucone dziecko idzie do mamy i pod jej opieką w swoim pokoju zaczyna rysować. Wkrótce przybiega siedmiolatka, a widząc rysunek woła:

– Ty nie umiesz rysować! Co za bazgroły! – i śmieje się szyderczo.

Mama bierze dziewczynkę w obronę:

– Kiedy byłaś w jej wieku, też tak rysowałaś. To są bardzo ładne rysunki. A teraz wyjdź stąd! 

Siedmiolatka niechętnie wychodzi i nie ma poczucia, że coś w jej zachowaniu było niewłaściwego. Nie powstrzymuje jej nawet obecność mamy dręczonego dziecka. Nawykła widocznie do wyśmiewania się i poniżania innych. Gdzie się tego nauczyła?

Czy dzieci w klasie tak się zachowują? Jako liderka musi zdominować innych negatywizmem?

Czy rodzice krytycznie ją oceniają? Może sami panicznie boją się krytyki, bo są uzależnieni od opinii zewnętrznej, dlatego żądają, by była najlepsza? Może uważają, że agresja pomoże jej w życiu?

A może jest im wszystko jedno, jak się zachowuje, byle nie zajmowała ich swoją osobą?  

Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci.

Problem w tym, że obawa przed wyśmianiem, krytyką, kompromitacją, wstydem jest podłożem bardzo powszechnych chorób u osób dorosłych (agorafobia, lęk społeczny, depresja), a także kontroluje nasze życie codzienne. Obawa ta wpływa na codzienne decyzje i zachowania.

Uzależnienie od opinii zewnętrznej – żeby nie wypaść źle albo żeby wypaść dobrze – pociąga za sobą wiele zaskakujących decyzji, w tym finansowych (np. za drogie i na pokaz: ciuchy, samochód, mieszkanie, wakacje, gadżety…). Żyjemy dla innych, ale to nie oni spłacają nasze kredyty. 

Fasada staje się ważniejsza niż wnętrze. Wywieranie wrażenia istotniejsze niż uczynki. Dziecko staje się warte miłości wtedy, gdy zdobi i dostarcza poczucia wartości.

Obawa przed śmiesznością sięga mackami daleko: hamuje rozwój nauki, pozwala kontrolować jednostki, grupy i społeczeństwa, narzuca ciasne normy wszystkim obywatelom.

A my, kiedyś wyśmiani, krytykowani, poniżani – serwujemy to samo naszym dzieciom. I tak to się ciągnie przez pokolenia, przez tysiąclecia. Może warto obudzić się i przestać?

Wyśmiewanie boli. Używając go jak bata można kontrolować ludzi. Trzeba tylko im powiedzieć, co jest śmieszne.

Kiedy człowiek się śmieje? Gdy jest zaskoczony.

Kto więc się śmieje najczęściej? Ci, których łatwo byle czym zaskoczyć: O! Kuba się przewrócił! Asi spadł piórnik z ławki! Janek się przejęzyczył! Ola się pomyliła!

Wyśmiewają się ludzie o wąskich horyzontach.

Lepiej wyśmiać innych, zanim oni nas wyśmieją. U podłoża tej obrony leży lęk.

Czyli lęk i ciasne umysły – to one nas kontrolują. Może warto przestać się nimi przejmować?

Czas przestać obawiać się ośmieszenia.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.