Jak powstała książka O Zajączku Filipie?

Pewnego dnia na początku grudnia wyjechałam razem z moim dzieckiem w ważnych sprawach na Kaszuby. Jest to malowniczy region usiany jeziorami, wzgórkami i lasami. Minęłam miasteczko Żukowo i nagle świat stał się zupełnie biały, jakby był zrobiony z cukru. Drzewa, trawy, trzciny wokół okolicznych jezior i stawów pokrywała cieniutka warstwa ni to śniegu, ni to lodu. Szreń rzadko zdarza się na naszych terenach, a nad samym morzem, choć mam już sporo lat, nie pamiętam, bym kiedykolwiek widziała to piękne zjawisko. Mój jedenastoletni synek był nie mniej zdumiony i zauroczony ode mnie.

Zawsze wożę w samochodzie aparat fotograficzny, więc teraz mogłam po niego sięgnąć. Jadąc wypatrywaliśmy pięknych widoków i robiliśmy im zdjęcia. Wybiegaliśmy w boczne leśne ścieżki, sfotografowaliśmy okolice jeziora i stojący nad nim dom naszych znajomych. Potem w książce zyskał miano „domu strasznego człowieka”.

W drodze powrotnej, zaproponowałam dziecku, byśmy spróbowali wymyślić bajkę, którą zilustrują wykonane wcześniej zdjęcia. Nasunęło mi się wspomnienie zdarzenia z Krakowa, szeroko opisywanego niegdyś w mediach. Pewnej nocy przyszedł mróz i Wisła szybko pokryła się lodem. Łabędzie śpiące na wodzie wmarzły piórami w lód i nie mogły wydostać się z pułapki. Zginęłyby, gdyby nie uważni ludzie, którzy zorganizowali pomoc i ostrożnie wyrąbali je z rzeki wraz z lodowym kołnierzem. Umieszczone w cieple i nakarmione, wycieńczone ptaki uwolniły się z czasem z topniejącego lodu. Łabędź wmarznięty w lód! To będzie punkt kulminacyjny opowieści! Dalsze pomysły nasuwały się już niemal same.

Przez wiele lat pracowałam terapeutycznie z dziećmi i rodzinami, więc zależało mi, żeby w opowiadaniach ująć różne wskazówki i zasady życiowe dla dzieci, które pomogą rodzicom w wychowaniu. W świecie nas otaczającym media, filmy i gry zbyt często psują to, co dobrzy rodzice wpajają swoim pociechom. Ponieważ mediami sterują wyniki oglądalności, więc zaspokajają one najprostsze instynkty, wciągają widza w przemoc i zło (ciekawe, że dzieje się tak, choć w dwóch różnych badaniach 68% – 70% respondentów wyrażało protest przeciwko treściom pełnym przemocy).

Przygody Filipa i Pusi stanowią antidotum, bohaterowie książki kierują się zapomnianymi już chyba wartościami. Uczą małych czytelników, jak być dobrym, uczciwym i jak się pięknie przyjaźnić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.