Szklany klosz. Jak się ochronić przed złością i dokuczaniem?

Szklany klosz. Jak się ochronić przed złością i dokuczaniem?

Prowadzę warsztaty z dziećmi, odwołując się do książki ZA ZASŁONĄ ZŁOŚCI.
Rozmawiam z nimi na temat wyzywania, wyśmiewania, zawstydzania, krytykowania, czyli generalnie dokuczania. Staram się wzbudzić w nich dobre uczucia, opisując sytuację, kiedy są szczęśliwe (dobre stopnie, pochwały nauczycieli, życzliwość kolegów i koleżanek, dobre stosunki z rodzicami, przyjemne samopoczucie), a następnie pytam, co myślą o schematycznej postaci narysowanej na plakacie. Jaka jest?
Potem opisuję przykrą sytuację (zły stopień ze sprawdzianu, niezadowolenie nauczycieli, odrzucenie przez grupę, konflikt z rodzicami) i znowu proszę, by dzieci zapisały, jakie myśli i uczucia wzbudza w nich postać z plakatu.
Na twarzach widzę zdziwienie i uśmiech niedowierzania. Dzieci zrozumiały, że ich opinia zależy bardziej od ich samopoczucia niż od ocenianej osoby. Rozmawiamy więc o tym, że ten, kto wyzywa, wyśmiewa i dokucza, tak naprawdę stara się wyrzucić przeżywaną przez siebie przykrość na zewnątrz, przerzucić ją na kogokolwiek, kto się akurat nawinie, kto znalazł się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie.
Próbujemy poczuć własną wartość i wspomagamy się w tym, wybierając fasolki i oglądając zdjęcia. Chodzi o to, by zrozumieć, że każdy jest wart tyle samo, a problem stanowi poczucie własnej wartości. Nie wartość, bo tę każdy posiada od urodzenia i jest ona chroniona prawem najwyższym, przez konstytucję. Nikomu wartości nie można dodać ani jej odebrać. Po co zatem to całe dokuczanie, poniżanie lub wywyższanie się?
Nie wchodząc w szczegóły przebiegu warsztatów, na koniec podaję pomysły, jak można się ochronić przed dokuczaniem. Rzucamy butami, uczymy się wyrażeń, których wypowiedzenie lub pomyślenie pomaga nie dopuścić do siebie cudzych przykrych słów. Dzieci mają wspaniałą wyobraźnię, więc odwołuję się do niej, proponując, by okryły się szklaną kopułą, a wszystkie złe słowa będą się o nią rozbijać i ześlizgiwać do ziemi. Nie dotrą do dziecka, nie urażą go.
Wszyscy podchwytują zabawę i się w nią angażują. Na buzi jednej z dziewczynek pojawia się podkówka:
­– Proszę pani – pyta. – A jak będzie tak bardzo dużo tych wyzwisk, to czy ta kopuła nie pęknie?
I zalewa się łzami. Co byście zrobili w tej sytuacji?
Natychmiast podchodzi do niej wychowawczyni i ją przytuliła. Pewnie więcej wie o tej dziewczynce i rozumie, co się z nią dzieje.

Niech mi teraz ktoś powie, że nie ma wspaniałych nauczycieli!

Widzę ich dziesiątki podczas moich wędrówek po szkołach, na warsztatach i szkoleniach.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.