Sekret jest siłą dręczyciela

– Coraz częściej mówi się o agresji wśród dzieci. Może dlatego, że nie potrafimy rozmawiać z dziećmi, a one nie potrafią rozmawiać z nami, dorosłymi. Narasta w nich lęk, złość, agresja – uczucia, których w dorosłym świecie nie tolerujemy.
– O agresji mówi się bardzo ogólnie, a jest to przecież jedno z uczuć, których doświadcza człowiek. Nie chodzi o to, żeby tłumić tę agresję, ale o to, żeby nauczyć się ją rozładowywać. Większość nieszczęść bierze się z tego, że ludzie milczą.
– Tak jak milczała klasa Ani – na lekcji, podczas której poniżyli ją koledzy, ale także po tych zajęciach i przez wiele dni poprzedzających tragiczne w skutkach wydarzenie.
– Człowiek ma biologicznie wdrukowany pewien mechanizm zachowań: kiedy wokół mnie dzieje się coś niebezpiecznego, niezrozumiałego, muszę zachować się tak, żeby nie pogarszać sytuacji. Kiedy zbliżał się niedźwiedź, nasz przodek kładł się na ziemi i udawał martwego.
– Albo uciekał.
– Milczenie jest właśnie formą ucieczki. Jest też jednocześnie przyzwoleniem na to, co się dzieje – wokół mnie, ale czasem także ze mną. Kilkanaście miesięcy temu cały Gdańsk poraziła sprawa Kasi – oprawcy prowadzili dziewczynę przez miejską kolejkę pełną ludzi, a ona nie zrobiła nic, żeby im uciec, żeby choćby zawołać o pomoc. Doskonale zdawała sobie sprawę z zagrożenia, które wywołało bezwolność, niemal paraliż reakcji.
– Jednak Ania sama wybrała śmierć…
– Nie mogła znieść tego, co się stało… Została nie tylko upokorzona – została upokorzona na oczach swoich koleżanek i kolegów, a w tym wieku grupa rówieśnicza liczy się dla nastolatków najbardziej. Straciła wiarę w ludzi i zaufanie do nich.
– Ania chodziła do publicznego gimnazjum, w którym klasy są liczne. Jej poniżeniu przyglądało się ponad dwadzieścia osób – ludzi już świadomych norm moralnych, wkraczających w dorosłość. Na to, co rozgrywało się przecież nie przez ułamek sekundy, ale co najmniej kilka minut, nie zareagował nikt! Nikt także później nie powiedział, co się stało – nie tylko nauczycielom, również rodzicom.
– Chciałaby pani być kapusiem? Zanim spytamy, dlaczego dzieci milczą, zadajmy sobie to pytanie. To my, dorośli, nauczyliśmy dzieci, że donosicielstwo jest złe: „Trzymamy ze sobą, nie donosimy na swoich – nawet jeśli robią coś złego”. Taka nasza polska, fałszywa solidarność. A sekret jest siłą dręczyciela.
– Przecież poinformowanie nauczyciela o tym, że dzieci dokuczają koleżance z klasy, nie jest donosicielstwem!
– A poinformowanie ordynatora, że kolega operuje po kieliszku? Nawet dorośli mają czasem trudność z odróżnieniem donosicielstwa od poinformowania o tym, że dzieje się coś złego. Nie odróżniamy odpowiedzialnego informowania od donosu.
– Monika, 16-latka z Bochni, kilka dni temu powiadomiła policję, że dziewczyna (notabene również z Gdańska), z którą od dwóch miesięcy rozmawia przez Internet, planuje samobójstwo.
– Uratowała tym czyjeś życie, choć na pewno nie było jej łatwo. Są takie sekrety, z którymi nieludzko trudno sobie poradzić – chociażby, gdy ktoś mówi dziecku w największej tajemnicy, że chce popełnić samobójstwo. Co nastolatek ma zrobić z taką informacją? Zdradzić przyjaciela? Poinformować o tym dorosłych?
– Czy jednak ten, kto zwierza się z takiego zamiaru, w głębi serca nie oczekuje ingerencji?
– To zwykle jest wołanie o pomoc, a także chęć zdjęcia z siebie ciężaru, podzielenia się nim. Dzieci wymagają, żeby przyjaciel był silniejszy od nich, dochowując tajemnicy, z którą oni sami sobie nie poradzili. O takich rzeczach nie wolno milczeć – trzeba powiedzieć o nich dorosłym, nawet jeśli ktoś mówi o samobójstwie w formie żartu.
– Kiedy więc dziecko jest skarżypytą, a kiedy rozsądnym człowiekiem, który współpracuje z nauczycielem?
– Skarżypyta działa przede wszystkim dla swojego dobra – mówi o czymś, żeby osiągnąć jakąś korzyść: uwagę dorosłego, jego uznanie, wdzięczność itp. Informator przekazując informacje pozostaje na drugim planie, przede wszystkim chodzi mu o uzyskanie pomocy – a donosicielowi nie. Jeśli dzieje się komuś krzywda, trzeba o tym powiedzieć bezwzględnie i taki nawyk musimy dzieciom zakodować.
– Kiedy powinniśmy rozpocząć ten proces?
– Praca powinna zacząć się już w przedszkolu, na samym początku edukacji. Wbrew pozorom nawet z tak małymi dziećmi można poruszać najtrudniejsze tematy. Dobrym przykładem jest choćby sukces kampanii „Zły dotyk” – dzięki niej nawet najmłodsi wiedzą, że nie każdy i nie wszędzie może je dotykać. Oczywiście nie mówimy od razu przedszkolakom o pedofilach, ale o niechcianych łaskotkach i takim głaskaniu pewnych miejsc, które wywołuje niepokój – już tak. Wierzę, że dzięki tej wiedzy trudniej molestować dziecko dzisiaj, niż było kiedyś.
– Dzisiaj dzieci krzywdzą się nawzajem – w październiku nastolatkowie z Łęczycy wykorzystali seksualnie i tak skatowali rówieśnika, że trafił do szpitala – miał uszkodzone narządy wewnętrzne, był przypalany i nakłuwany…
– Statystyki wyraźnie pokazują, że poziom agresji wśród nastolatków wzrósł. Dorośli tracą swój autorytet: rodzice szacunek, a nauczyciele władzę, jaką daje im szkoła. To niedopuszczalne, żeby dwunastoletni chłopak kładł na lekcji nogi na stół, żuł ostentacyjnie gumę, a do nauczycielki mówił „Spadaj k…o”, kiedy pytała go o zadanie domowe.
– Poprzedniemu pokoleniu nawet nie przyszłoby do głowy zachować się tak wobec nauczyciela.
– Dzieci są doskonałymi obserwatorami. A co widzą wokół? Właśnie narastającą agresję i – co jeszcze gorsze – bezradność otoczenia wobec takich zachowań. Nie przygotowaliśmy na to dzieci, kiedy były młodsze i teraz za to płacimy: nasze mądre, wykształcone, rozwijające zdolności dzieci mają kłopoty z odróżnianiem podstawowych pojęć dobra i zła, dotyczących życia społecznego.
 – Na przykład jakich?
– Chociażby nie potrafią odróżnić bicia się od przemocy. Chłopcy bili się zawsze i bić się będą – takie prawo wieku i płci. Jednak w przypadku uczciwej walki dwie osoby przystępują do niej z własnej woli, a siły zwykle są wyrównane. Co ważniejsze, kiedy jedna ze stron poddaje się, walka się kończy – wiadomo, kto wygrał i tylko o to chodziło. W sytuacji przemocy dręczyciel nie przestaje atakować, nawet kiedy ofiara się poddaje…
– …a czasem nawet uderza z jeszcze większą furią.
– Wie pani, co mu tej siły dodaje? My – którzy się przyglądamy. Wspieramy dręczyciela swoim gapiostwem, nawet jeśli nie patrzymy z aprobatą. Trudno się przeciwstawić, ale czasem wystarczy po prostu odejść.
– Za 14-letnim Adrianem z Mogilan, który próbował kilka dni temu popełnić samobójstwo, nie wstawiła się żadna z obecnych przy szykanach osób – podobnie było z Anią.
– Całą jej klasę obwinia się dziś za jej śmierć – bez względu na to, co myślały poszczególne osoby, co czuły. A ja jeszcze raz powtórzę, że dzieci poddały się biologicznemu mechanizmowi, który zablokował ich działanie. Winni są wyłącznie dorośli, którzy nie wytłumaczyli w porę, jak się zachować w takich sytuacjach. Konsekwencje, niestety, ponoszą dzieci – jeśli im się teraz nie pomoże, będą mieć zniszczone życie. Nie można im wprawdzie powiedzieć „jesteście niewinni”, ale można im wytłumaczyć mechanizm, któremu ulegli – to im pomoże, bo na pewno dźwigają ogromne poczucie winy.
– Bardzo trudno przeciwstawić się grupie.
– Bardzo. Nie można tego wymagać od jednego dziecka. Monika z Bochni być może zareagowała właśnie dlatego, że nie była w grupie – miała świadomość, że odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na niej, nie jest rozmyta.
– Nie uważa Pani, że takim sytuacjom mógłby zapobiec dobry lider?
– Zwykle nie ma dobrych liderów! Przywództwo obejmują dzieci, które swoją pozycję zdobywają przemocą, a nie autorytetem. Poza tym na liderów trzeba uważać, co doskonale pokazała nam historia: przecież Hitler czy Stalin to właśnie liderzy, którzy mieli dużą siłę przekonywania.
– Mnie chodziło o liderów, których wspiera dorosły. Tak jest w młodzieżowych organizacjach, np. harcerstwie – instruktor ma zadanie odnaleźć w grupie osobę, która najlepiej nadaje się na przywódcę i wspierać ją w pozytywnych działaniach. Czy to nie jest jakiś pomysł dla szkół? – odnaleźć w klasach dobrych liderów i dać im narzędzia, by potrafili pociągnąć za sobą resztę? Pociągnąć we właściwym kierunku.
– Obawiam się, że do harcerstwa dołączają już wybrane jednostki, tam też obowiązują jasne, mocne reguły postępowania. Nauczyciele są postawieni w innych okolicznościach, wobec innej grupy. Zaprzepaszczają też w wychowywaniu bardzo ważny okres życia dziecka, kiedy jest ono wpatrzone w nauczyciela jak w obraz – w pierwszych klasach szkoły podstawowej.
– Znów dochodzimy do konkluzji: winni są dorośli, stworzony przez nich system…
– Spodziewała się pani innych wniosków? Przecież to oczywiste.
Rozmawiała: MAGDALENA SIMM

POROZMAWIAJ DZIŚ O TYM ZE SWOIM DZIECKIEM
1. SEKRETY: są dobre i złe – dobrych się nie zdradza, ale o złych koniecznie trzeba komuś powiedzieć. 2. WALKA: uczciwa walka jest akceptowalna; gdy jednak nie ustaje, nawet gdy pokonany się poddaje – staje się przemocą.
3. BIERNY OPÓR: jeśli nie potrafisz przeciwstawić się dręczycielowi – odwróć się od niego, nie patrz, odejdź.
4. ODPOWIEDZIALNOŚĆ: nawet jeśli wydaje ci się, że odpowiedzialność jest grupowa, kara będzie indywidualna.
5. INSTYNKT: chociaż kapitulacja w sytuacji kryzysowej jest uwarunkowana biologicznie, nie poddawaj się – człowiek potrafi panować nad pierwotnymi instynktami.
6. TAJEMNICA: bywa wielkim ciężarem – nie wymagaj, by była dotrzymana za wszelką cenę, sam też nie zawsze musisz jej dochować.
(wg Elżbiety Zubrzyckiej)

oprac. MAG www.dziennikpolski24.pl

Jeden komentarz

  1. Moje dziecko w przedszkolu zostalo dotykane w prywatne miejsca przez rowiesnika. Poinfirmowalam o tym wychowawczynie a ona, zeby powiedziec to ojcu dziecka. Powiedzialam a on, ze pierwsze slyszy a nauczycielka zaraz, ze to juz ona nie musi mowic.. innym razem moj syn uderzyl chlopca i poszla mu troche krew z nosa ale on oddal za zaczepki ze strony tamtego i nsuczycielka mojemu kazala przepraszac I jeszcze ojej wysylala emaile I dzwonila do tamtejszych rodzicow a do mnie za przeproszeniem skoczyla, ze nie nie dziecka nie zapisywac do pierwszej klasy! Zadzwonilam do niej I po rozmowie ona zmienila sie ale mowi dziwne rzeczy, ze do druguej klasy nie zwraca sie uwagi na takie rzeczy ze tylko rozmawia do rodzicow. problem w tym ze rodzice w ogole nie reaguja a moje dziecko cierpi.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.