Jak dobrze wybrać studia?

Najtrudniej jest uczniom szeroko uzdolnionym, nie mającym skrystalizowanych zainteresowań. W szkole uczyli się 15 przedmiotów, a kierunków studiów na liście Ministerstwa Edukacji Narodowej jest ponad 400! – mówi dr Elżbieta Zubrzycka

Czym Pani kierowała się wybierając studia psychologiczne?

– Szczerze? Najpierw wybrałam biologię ze specjalizacją z biochemii. Kiedy patrzę na to z dzisiejszej perspektywy, sądzę, że wpływ na tę decyzję miała świetna nauczycielka przedmiotu, lubiłam przyrodę i ekologię, chciałam ratować środowisko, a niebagatelną rolę grało również to, że mój starszy brat ukończył ten kierunek i zrobił doktorat z biochemii. Potem okazało się, że praca w laboratorium, z bakteriami, z dala od ludzi, w ciszy, w białym kitlu to nie jest moje powołanie. Równolegle zaczęłam studiować psychologię. Dalsze moje życie już zawsze związane było z tym drugim kierunkiem, choć od czasu, kiedy założyłam Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, stałam się menedżerem i marketingowcem bez kierunkowego wykształcenia, co nie przeszkodziło w odniesieniu sukcesu na tych polach.

Jakimi kryteriami należy kierować się, by dobrze wybrać profil dalszego kształcenia?

– Dla wielu uczniów to bardzo trudny wybór. Jeśli są jednoznacznie uzdolnieni w jakimś kierunku i sprawdzili, że lubią zajmować się zadaniami z tego obszaru – to wygrali los na loterii. Np. rozgryzają programy komputerowe albo uwielbiają pisać, rysować czy grać na instrumencie. Wtedy wybór studiów jest stosunkowo oczywisty. Także wówczas, gdy idą ścieżkami przetartymi przez rodziców: np. chcę być lekarzem lub adwokatem, jak oni. Gdyby chociaż absolwenci wiedzieli o sobie, czy są introwertykami i lubią pracować samotnie, w skupieniu, czy też potrzebują ludzi, zamieszania lub chcą pomagać innym. Najtrudniej jest uczniom szeroko uzdolnionym, nie mającym skrystalizowanych zainteresowań. W szkole uczyli się 15 przedmiotów, a kierunków studiów na liście Ministerstwa Edukacji Narodowej jest ponad 400! Skąd uczniowie mają wiedzieć, czego będą się uczyć, do jakich zadań się przygotowują, czy będą zdolni zainteresować się nową pracą, zaangażować w nią? W szkole uczą się wprawdzie, co to są np. alkany, alkeny i alkiny (nie wiem po co), a opuszczają ją bez podstawowej wiedzy o dalszych możliwościach kształcenia i swoich predyspozycjach do pełnienia różnych zdań. Wszyscy wiemy, że bycie „gwiazdą szkolną”, czyli uczniem uzyskującym bardzo wysokie oceny, nie gwarantuje sukcesu w pracy – przeciwnie, wielkie osiągnięcia czekają na tych twórczych, dobrze współpracujących, entuzjastycznych. Oni w szkole słabo się odnajdują. To kolejny dowód, że szkolny program analityczno-faktograficzny, bezemocjonalny, nie przygotowuje do życia zawodowego. Podcina natomiast wiarę w siebie uczniów o wynikach przeciętnych, za to znudzonych lub zbuntowanych, którzy swoje talenty będą odkrywać niestety dopiero później, w pracy, pomysłowo ją usprawniając i rozwiązując problemy.

Czego unikać wybierając studia?

– Sprzeczności pomiędzy swoim temperamentem, charakterem a wymaganiami zawodowymi. Dobrze jest przyjrzeć się sobie i docenić własne cechy. Niech przykładem posłuży znajomy naukowiec, matematyk. Wybrał ten kierunek, by się dowartościować – przecież matematyka to matka wszystkich nauk! Z pewnością intelektualnie mógł sprostać wyzwaniom, ale jego temperament nie pozwalał mu usiedzieć na miejscu. A tego wymaga ta praca. Toteż nigdy nie odniósł spektakularnego sukcesu. Gdyby się szanował i dopasował kierunek do siebie, a nie siebie do kierunku, pewnie lepiej by mu się w życiu powiodło. Tu wskazówka dla rodziców: przyjrzyjcie się swojemu dziecku, jakie jest, co je cieszy, czego potrzebuje, zanim zaczniecie je nakłaniać do studiowania tego, co wam się podoba, was dowartościowuje. Pozwólcie mu wybrać i wspierajcie je.

Moda na niektóre kierunki to pożyteczna wskazówka?

– Moda oznacza, że będzie więcej absolwentów niż miejsc pracy. Moda wynika z braku świadomości, co lubię, co mnie interesuje, kim chcę być. Zresztą skąd młody człowiek ma to wiedzieć? Myśli: skoro nie mam pewności, zrobię to, co inni… Po czym wybiera kierunek np. marketing i zarządzanie, bo marzy mu się piastowanie stanowisk dyrektorskich i menedżerskich. Pewnie się rozczaruje. Takie kierunki powstają, bo są chętni na nie studenci, ale gwarancji dobrej pracy nie ma żadnej. Lepiej nauczyć się czegoś przydatnego i mniej popularnego.

Niedawno studia wybierał pani syn – co mu pani doradzała?

– Raczej mu się przyglądałam. Świat zmienia się w takim tempie, że moje doświadczenia nie są dzisiaj żadnym argumentem. Wydrukowałam spis wszystkich dostępnych kierunków, a on sobie zaznaczał, które na pewno odpadają, a które mógłby wziąć pod uwagę.

Większość młodych ludzi za wcześnie (16 lat!) musi się określić, w jakim kierunku będzie się kształcić. Wiedzą, że łatwo im przychodzi nauka matematyki, polskiego czy języków, ale nikt nie pomógł im odkryć, jakie drzemią w nich praktyczne talenty i predyspozycje. Za to każe się im podążać za pasją, wiedzieć, czego chcą.

Jedno wiem na pewno: lepiej pozwolić pasji podążać za sobą. Życie podrzuca różne scenariusze, warto się w nie angażować, sprawdzać, co do nas pasuje, zmieniać. Do czasu, aż znajdziemy coś, w co zaangażujemy się całym sercem – wtedy pojawi się pasja, radość i satysfakcja. Wówczas głęboko odczujemy, że nasze życie nabrało sensu.

Rozmawiała: Katarzyna Fryc, http://trojmiasto.wyborcza.pl, 26 czerwca 2016

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.